„Dobre Związki” – dla kogo ?

Odsłuchaj artykuł
00:00 / 00:00

„Dobre Związki” – znów dały o sobie znać. Kiedy człowiek czyta ich wpisy w mediach społecznościowych, ma wrażenie, że oto ktoś wyciągnął zakurzone kartki z 2015 roku i próbuje odgrzać stary, nieświeży kotlet. Straszenie upadłością, powtarzanie frazesów o „braku pieniędzy” i nawoływanie do „odpowiedzialności” pracowników – to wszystko już było. I to dokładnie w takim samym tonie.

Gdyby ktoś nie znał realiów JSW i zajrzał tylko na profil „Dobrych Związków JSW S.A.”, mógłby pomyśleć, że spółka właśnie ogłasza upadłość. Ton ich wpisów to jeden wielki dramat: widmo bankructwa, porównania do PKP Cargo, nawoływania o wyrzeczenia i apele, by pracownicy „zrozumieli sytuację”.

Problem w tym, że ta narracja nie ma nic wspólnego z faktami. Bo wystarczy wczytać się w oficjalne komunikaty JSW, by zobaczyć zupełnie inny obraz. Oto fragment jednego z nich:

„Jastrzębska Spółka Węglowa konsekwentnie realizuje działania ukierunkowane na wzmocnienie płynności finansowej Grupy i stabilność funkcjonowania w długim okresie. Efekty kluczowego projektu, Planu Strategicznej Transformacji, są bardzo satysfakcjonujące: realizacja założeń planu do tej pory przyniosła 1.86 mld zł oszczędności i optymalizacji planowanych nakładów inwestycyjnych oraz pozwoliła zrealizować wydobycie ponad przyjęty plan PTE, co przełoży się na dodatkowy przychód dla Spółki.”

Brzmi jak komunikat spółki stojącej „na skraju bankructwa”? Raczej nie.


Fakty kontra strach – kto tu mówi prawdę?

„Dobre Związki” w swoich wpisach roztaczają obraz czarnej otchłani: mówią o finansowej katastrofie i o tym, że bez wyrzeczeń pracowników spółka nie ma najmniejszych szans na przetrwanie. Straszą upadłością, sanacją i wizjami rodem z PKP Cargo. Atmosfera rodem z filmu katastroficznego.

A teraz zderzmy to z komunikatami samej JSW. W jednym z nich czytamy, że wydobycie zostało zrealizowane ponad przyjęty plan PTE, co wprost przekłada się na dodatkowe przychody. Dalej spółka przyznaje, że efekty Planu Strategicznej Transformacji są „bardzo satysfakcjonujące”, bo pozwoliły osiągnąć aż 1,86 mld zł oszczędności i optymalizacji inwestycyjnych. Co więcej, zarząd informuje, że działania ukierunkowane na „wzmocnienie płynności finansowej” zapewniają stabilność funkcjonowania w długim okresie.

I tu rodzi się fundamentalne pytanie: kto mówi prawdę? „Dobre Związki”, które – nie ponosząc żadnej odpowiedzialności – budują atmosferę strachu? Czy zarząd spółki, który zgodnie z prawem ma obowiązek rzetelnie informować akcjonariuszy i opinię publiczną o kondycji finansowej JSW, a za każde mijanie się z prawdą ponosi osobistą odpowiedzialność?

To porównanie pokazuje jedno: zamiast opierać się na insynuacjach i emocjach, warto trzymać się faktów. A fakty – te publikowane w oficjalnych komunikatach spółki – nie potwierdzają wizji końca świata, którą próbują malować „Dobre Związki”.


Retoryka strachu – znów ten sam scenariusz

Nie trzeba wielkiej pamięci, żeby przypomnieć sobie rok 2015. Wtedy też wmawiano górnikom, że „ratowanie spółki” wymaga wyrzeczeń i podpisania niekorzystnych porozumień. Dziś słyszymy niemal to samo – tylko w nieco innym opakowaniu.

Znów mamy opowieści o groźbie upadłości. Znów mamy apele o „odpowiedzialność”. Znów próbuje się przerzucić ciężar na pracowników. A przecież to nie górnik decyduje o strategii, to nie górnik wybiera kierunki inwestycyjne, to nie górnik odpowiada za lata zaniedbań.


„Dobre” – ale dla kogo?

Zadajmy sobie szczere pytanie: dla kogo tak naprawdę są „Dobre Związki”? Bo z punktu widzenia załogi ich narracja nie tylko nie pomaga, ale wręcz szkodzi. Podcina morale, buduje poczucie strachu i przygotowuje grunt pod kolejne ustępstwa, które – jak historia uczy – zawsze kończą się tym samym: cięciami świadczeń pracowniczych.

A przecież siłą każdego związku zawodowego są jego członkowie. To pracownicy nadają sens istnieniu organizacji i to w ich imieniu powinna ona występować. Dlatego nie sposób nie zadać kolejnego pytania: czy członkowie organizacji kryjących się pod szumną nazwą „Dobre Związki” naprawdę są dumni z takiej działalności? Czy tak właśnie wyobrażali sobie reprezentację swoich interesów – jako tubę powtarzającą narrację zarządu, zamiast obrony ludzi przed kolejnymi próbami przerzucania kosztów na ich barki?

Warto to powiedzieć wprost: takie posty, jakie publikują „Dobre Związki”, są wyjątkowo szkodliwe dla pracowników. Bo każdy taki wpis to jasny sygnał wysyłany w kierunku Zarządu JSW: „Jesteśmy gotowi, by podpisać porozumienia dotyczące cięć świadczeń pracowniczych. Możecie na nas liczyć, gdy przyjdzie czas trudnych decyzji”. A skoro takie sygnały płyną, to czy naprawdę dziwi kogoś, że co kilka lat wraca temat „tymczasowych wyrzeczeń”? Zarząd doskonale wie, że znajdzie się ktoś, kto w odpowiednim momencie uwiarygodni decyzje kosztem ludzi.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że „Dobre Związki” to tak naprawdę „wygodne związki” – wygodne dla zarządu, ale fatalne dla załogi. Bo o ile gabinety mogą spać spokojniej, wiedząc, że część „związkowej” sceny nie będzie bruździć, o tyle górnik na dole może być pewien tylko jednego: że to na jego plecach będą próbowano budować oszczędności.

I znów wracamy do pytania zasadniczego: czy naprawdę o taką reprezentację walczyli pracownicy, którzy płacą składki i oczekują, że związek będzie ich tarczą, a nie narzędziem nacisku na jeszcze większe wyrzeczenia?


Ironia i groteska

Wpis „Dobrych Związków” brzmi chwilami jak groteska: „Nie pomoże nam Prezydent RP, nie pomoże MAP”. A kiedy niby pomogli? Czy w momencie, gdy JSW obciążano składką solidarnościową? Czy wtedy, gdy kolejne rządy traktowały górnictwo jako bankomat polityczny?

Ale najbardziej groteskowe jest co innego: gdy spółka w oficjalnych komunikatach chwali się miliardowymi oszczędnościami i dodatkowymi przychodami, a „Dobre Związki” w tym samym czasie krzyczą o „skraju bankructwa”. To wygląda tak, jakby nie czytali tych komunikatów – albo nie chcieli ich czytać, bo fakty burzą narrację.


Kiedy fakty nie pasują do tezy

Nieprzypadkowo w komunikacie JSW pojawia się sformułowanie o „satysfakcjonujących efektach” Planu Strategicznej Transformacji. Spółka mówi wprost: oszczędności są ogromne, wydobycie rośnie, a przychody się zwiększają.

Jak na tym tle wyglądają „Dobre Związki” ze swoimi wizjami sanacji i masowych zwolnień? Jak ktoś, kto próbuje stworzyć atmosferę kryzysu tam, gdzie fakty mówią coś zupełnie innego.


Historia lubi się powtarzać – ale nie musi

W 2015 roku wielu dało się przestraszyć i podpisało porozumienia, które kosztowały pracowników lata wyrzeczeń i sądowych batalii. Dziś próbuje się zastosować tę samą metodę – zastraszyć ludzi i wmówić im, że jedynym ratunkiem są cięcia.

Różnica polega na tym, że dziś mamy twarde dowody, że sytuacja JSW jest zupełnie inna. To nie górnicy są problemem. To nie świadczenia pracownicze stanowią zagrożenie. Problemem są lata złego zarządzania, brak konsekwentnych decyzji i wykorzystywanie spółki do celów politycznych.


„Dobre Związki” – złe intencje

Nazwijmy rzeczy po imieniu: „Dobre Związki” nie stoją po stronie ludzi. Ich narracja to de facto kampania strachu, która ma przygotować pracowników na to, że „będzie trzeba coś oddać”. To nie są dobre związki. To są związki oddelegowane do uzasadniania cięć. Związki, które zamiast walczyć o pracowników, mówią im: „przygotujcie się na wyrzeczenia, bo inaczej spółka upadnie”.

Tymczasem fakty – powtórzmy to jeszcze raz – są takie: JSW notuje wzrost wydobycia, JSW chwali się miliardowymi oszczędnościami, JSW zwiększa przychody. To nie wygląda na spółkę, która jutro ma ogłaszać upadłość.


Pytanie do załogi

Dlatego pytanie do pracowników całej JSW brzmi: komu wierzyć? Straszakom, którzy z lubością opowiadają historie o upadłości, snują czarne wizje i próbują budować atmosferę strachu? Czy może komunikatom samej spółki, która – zgodnie z obowiązkiem wynikającym z prawa i odpowiedzialnością wobec akcjonariuszy – mówi o stabilności, miliardowych oszczędnościach i sukcesach Planu Strategicznej Transformacji?

I kolejne pytanie, równie istotne: skoro wydobycie rośnie, przychody rosną, a w oficjalnych raportach widnieje ponad 1,86 mld zł oszczędności, to dlaczego jedyną receptą „Dobrych Związków” na przyszłość jest to, by górnik miał mniej? Czy naprawdę ktoś wierzy, że to jest sposób na naprawę spółki?

Ale to nie wszystko. Bo ostatecznie to od Was – od pracowników – zależy, kto będzie miał mandat do reprezentowania Waszych interesów. Czy będą to organizacje, które sieją panikę i przygotowują grunt pod kolejne cięcia? Czy jednak ci, którzy twardo stąpają po ziemi i jasno mówią: pracownik jest najważniejszy?

W Jedności KWK Pniówek nigdy nie idziemy na kompromisy kosztem ludzi. Naszą zasadą jest proste, ale fundamentalne hasło: „Nic o Was bez Was”. Każda decyzja musi być przejrzysta i każda sprawa powinna być omawiana z pracownikami, a nie ponad ich głowami.

Dlatego zachęcamy – nie pozwólcie, aby ktoś decydował o Waszej przyszłości za Was i bez Waszej wiedzy. Wstępujcie w szeregi Jedności. Bo tylko silny, świadomy i liczny związek jest prawdziwą tarczą, której nie da się złamać.

Podobne wpisy

Powiązane artykuły