Jedność na proteście w obronie JSW

Odsłuchaj artykuł
00:00 / 00:00

W południe 14 października 2025 r. Jastrzębie-Zdrój na kilka godzin zmieniło rytm. Ruch zamarł, rondo po rondzie było blokowane. Wyszliśmy razem — górnicy, rodziny, mieszkańcy — bo sprawa JSW to nie abstrakcja z sal konferencyjnych. To chleb, bezpieczeństwo i godność ludzi, którzy od pokoleń budują siłę tego regionu. My, Związek Zawodowy Jedność KWK Pniówek, byliśmy wśród nich. Staliśmy na ronda­ch, maszerowaliśmy pod siedzibę spółki, rozmawialiśmy z kierowcami, tłumaczyliśmy przechodniom, dlaczego akurat dziś i dlaczego w ten sposób. Skala utrudnień? Duża. Ale skala stawki — jeszcze większa.

Nie było w tym happeningu ani ulotnej mody na „protestowanie”. Była natomiast konsekwencja i odpowiedź na realne decyzje oraz zaniechania, które od miesięcy rozchodzą się echem po naszych kopalniach: kurs „restrukturyzacji” , pomysły „oszczędności” wyłożone kalką na wynagrodzenia i świadczenia, brak konkretnego planu odbudowy produkcji i przewag JSW w czasach, gdy węgiel koksujący — surowiec krytyczny — wciąż decyduje o stalowniach, hutach, o tysiącach miejsc pracy w całym łańcuchu. W mediach padały liczby, nagłówki i słowa-klucze — „2 mld zł straty”, „stabilizacja płynności”, „restrukturyzacja”. My od początku mówimy jasno: narzędziem naprawy nie może być proste cięcie płac i zwolnienia, bo to nie uzdrawianie — to wyniszczanie.

Ta demonstracja nie urodziła się znikąd. Od tygodni na zebraniach, w rozmowach przed zjazdem i po wyjeździe brzmiało to samo pytanie: czy ktoś wreszcie zacznie rozmawiać z załogą poważnie, na liczbach i przy otwartych drzwiach? 14 października odpowiedzieliśmy po górniczemu — zbiorowo, głośno i bez kompleksów. Miasto stanęło. Trzy ronda — nerwy komunikacyjne Jastrzębia — zostały zablokowane, a potem poszliśmy pod siedzibę JSW, żeby powiedzieć: „Ratujmy JSW, ratujmy nasze miasto”.

Nie tylko Jedność – udział wzieło wiele innych organizacji

Co wyróżniało ten protest? Po pierwsze, skala. Po drugie — emocje, ale i dyscyplina. Po trzecie — współobecność organizacji o różnych szyldach, przy wszystkich różnicach. Jako Jedność nigdy nie chowaliśmy się za plecami innych. Nasza siła jest prosta: to ludzie, którzy idą z nami — we wtorek rondami, dziś do roboty. Wiemy dobrze, że łatwo rozbroić każdy protest, jeśli włoży się klin pomiędzy związki. Dlatego nasz przekaz pod siedzibą spółki był jednoznaczny: zakopmy na dziś wewnętrzne animozje i idźmy w jednym szeregu w tych sprawach, w których stawką jest być albo nie być naszego górnictwa. Ważne słowa do zgromadzonych przekazał też Przewodniczący Związku Zawodowego „Jedność” Ruch Zofiówka – Jakub Dębowski, który w prostych słowach wskazał, że ten protest, to nie tylko obrona Jastrzębskiej Spółki Węglowej S.A. ale i całego przemysłu w Polsce.

W rozmowach na ulicy spotykaliśmy zrozumienie, ale i nerwy. Ktoś spieszył się do pracy, ktoś do lekarza. Nie wszyscy muszą lubić nasz sposób nacisku, ale każdy ma prawo usłyszeć, dlaczego go stosujemy. Tłumaczyliśmy więc spokojnie: jeśli dziś nie wybrzmi jasno „stop” dla polityki, która pod szyldem „ratowania” chce przerzucić koszty wyłącznie na ludzi, jutro obudzimy się w mieście z mniejszą JSW, mniejszymi wypłatami i mniejszą przyszłością. I o ile nasze rozmowy z mieszkańcami w większości spotykały się ze zrozumieniem, to jednak komentarze w mediach społecznościowych pod naszymi relacjami bezpośrednio z protestu, jasno pokazują, że nadal jest ogromna rzesza ludzi, którzy albo zmanipulowani anty-górniczą propagandą niektórych środowisk, bądź też całkowitą nieznajomością realiów powiązań węgiel-stal oraz całej otoczki wokół przemysłu, widzą w górnictwie samo zło.

Związek Zawodowy Jedność Kwk Pniówek
Jedność na proteście w obronie JSW

Protest w takiej formie — z blokadą newralgicznych rond — to była decyzja trudna. Ale to decyzja przemyślana. To sygnał ostrzegawczy dla rządu i zarządu: nie da się zarządzać kryzysem, omijając załogę.

Jako Jedność mamy w tych sprawach ciągłość: gdy inni potrafili podpisywać „historyczne porozumienia”, które okazywały się historyczne głównie w konsekwencjach dla portfeli pracowników, my konsekwentnie staliśmy po stronie jawności i liczb. Kiedy trzeba było latami prostować skutki złych decyzji w sądach — prostowaliśmy. Dziś mówimy to samo: nie będzie zgody na zawieszanie Barbórki, 14-stki, rozmontowywanie dodatków w trybie „tymczasowo na zawsze”. To nie są „bonusy do ukrócenia”, to element wynagrodzenia, który ma pokrycie w orzecznictwie i w zdrowym rozsądku załogi. Równocześnie podkreślamy: nie uciekamy od rozmowy o kosztach, efektywności i twardych realiach rynku. Tyle że ta rozmowa ma sens dopiero wtedy, gdy na stole leżą wszystkie karty, a nie tylko te wygodne.

Czego oczekujemy po 14 października?

  1. Prawdziwego, a nie pozorowanego dialogu trójstronnego — rząd, zarząd i związki — przy jednym stole, z pełną jawnością danych o produkcji, inwestycjach, kontraktach długoterminowych i cash flow. Bez tego „restrukturyzacja” pozostanie słowem-wytrychem do cięć.
  2. Objęcia JSW S.A. projektowaną ustawą o funkcjonowaniu górnictwa– ustawa ta zawiera m.in. program dobrowolnych odejść, takie jak urlopy górnicze, urlopy dla Zakładu Mechanicznej Przeróbki Węgla czy też odprawy jednorazowe.
  3. Zwrot do JSW tzw. składki „solidarnościowej” – ta składka w kwocie 1,6 mld złotych została na mocy wątpliwie prawnej podstawie zapłacona przez JSW do Skarbu Państwa, teraz ta kwota pozwoliła by JSW przetrwać trudny czas.

Zaraz po proteście słyszeliśmy pytania: „I co dalej?”. Odpowiedź jest prosta — dalej idziemy jeszcze szerzej, jeszcze mądrzej i jeszcze głośniej tam, gdzie trzeba. Jesteśmy gotowi wysyłać nasze delegacje na działania centralne, w Katowicach czy w Warszawie, i — co równie ważne — jesteśmy gotowi do stołu rozmów. Ale tym razem bez teatru gestów i briefingów o niczym. Każdy następny tydzień milczenia będzie nas pchał w stronę eskalacji. Każdy dzień realnej rozmowy — w stronę porozumienia, które nie będzie kolejną „pseudo-restrukturyzacją”, tylko planem powrotu do normalności.

Dla nas, ludzi z JSW SA, ten protest miał też wymiar osobisty. Jeszcze świeże są rany po tragediach, jeszcze szeroko otwarte są sprawy bezpieczeństwa i organizacji pracy. „Jedność” to nie logo, to nie post w mediach społecznościowych. To twarze ludzi, z którymi pracujemy, którym patrzymy w oczy, gdy pytają: „Co z tym będzie?”. Dlatego 14 października wyszliśmy także za nich — żeby powiedzieć wprost: nie damy się zastraszyć opowieścią o „jedynych realiach”, w których zawsze to pracownik płaci rachunek. Realizm zaczyna się od policzenia wszystkiego — także kosztu zaniechań, złych decyzji zakupowych, nietrafionych kontraktów i ukrytych strat wydobycia, które latami dało się maskować wysoką ceną rynkową. Dziś tego komfortu już nie ma. Dziś trzeba wziąć odpowiedzialność.

Ktoś powie: „Ale polityka klimatyczna, ale import stali, ale ceny energii…”. Tak, to prawda — to są poważne czynniki ryzyka, które wielokrotnie podkreślano również w relacjach z protestu. Tyle że właśnie dlatego JSW musi wzmocnić to, na co ma wpływ: wydobycie, jakość urobku, spójność zbytu i transparentność zarządzania. I właśnie dlatego państwo — skoro oczekuje od nas, że będziemy udawać się w stronę „transformacji” — musi przedstawić mechanizmy osłon i inwestycji w górnictwo koksowe, zamiast rozkładać ręce.

14 października nie kończy sprawy. 14 października otwiera nowy rozdział. Dla nas, dla JSW, dla Jastrzębia. A każde następne zdanie tego rozdziału musi zaczynać się od prostego słowa: razem. Razem — ponad skrótami interesów i doraźnością. Razem — bez „wątpliwie reprezentatywnych” teatrzyków i konferencyjnych dekoracji. Razem — to znaczy z załogą, z rodzinami, z miastem. Tak rozumiemy „Jedność”. Tak będziemy działać.

Zapraszamy do galerii zdjęć z protestu:

Zdjęcia: Przemysław Klimczak
Oskar Karwacki

Podobne wpisy