Oficjalne komunikaty zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej S.A. po raz kolejny rysują przed opinią publiczną wyidealizowany obraz rzekomego ładu, planowości i sukcesu organizacyjnego. Z medialnych doniesień na podstawie suchych komunikatów spółki dowiadujemy się o kolejnych tysiącach pracowników, którzy rzekomo w sposób płynny i bezproblemowy skorzystali z ustawowych instrumentów osłonowych – urlopów górniczych oraz jednorazowych odpraw pieniężnych. Spółka chwali się realizacją programów oszczędnościowych, bilansuje redukcję zatrudnienia i próbuje przekonać rynek, że wszystko znajduje się pod pełną kontrolą. Za tymi lukrowanymi liczbami, serwowanymi w mediach biznesowych, kryje się jednak obraz skrajnej nieodpowiedzialności, chaosu organizacyjnego oraz bezduszności decydentów. Należy to wreszcie nazwać po imieniu: zarząd JSW S.A. potraktował pracowników jak zwykłe pozycje w arkuszu kalkulacyjnym, a w wielu aspektach wręcz potraktowali ludzi jak śmieci

Drenaż kadr i paraliż podziemnych frontów robót
Rzeczywistość na dole zakładów górniczych – w tym na kopalni KWK Pniówek – całkowicie demaskuje propagandę sukcesu płynącą z gabinetów w Jastrzębiu-Zdroju. Wypchnięto z kopalń JSW setki najbardziej doświadczonych ludzi: pracowników dołowych, wykwalifikowanych przodkowców, kombajnistów, ślusarzy i elektryków, bez których bezpieczne i efektywne wydobycie węgla koksowego po prostu nie istnieje. Górnictwo to nie jest praca przy biurku, gdzie pracownika z dnia na dzień można zastąpić kimś z łapanki. To zawód oparty na latach praktyki, znajomości specyfiki górotworu, intuicji i rygorze bezpieczeństwa. Problem polega na tym, że spółki w żaden racjonalny sposób nie przygotowano na tak masowy ubytek kadr. Nie zadbano o płynny transfer wiedzy, nie skoordynowano harmonogramów robót przygotowawczych, ani nie zabezpieczono obłożenia newralgicznych rejonów. Dzisiejszy bilans tych pseudo-reform to potężne, paraliżujące luki kadrowe, drastyczne problemy z obsadą podstawowych robót i codzienna, niebezpieczna improwizacja na dole.
Cyniczna gra urlopami wypoczynkowymi – Potraktowali ludzi jak śmieci
Skala arogancji obecnej władzy spółki ma jednak jeszcze jedno, znacznie bardziej haniebne oblicze. To dramat kilkuset pracowników w skali całej JSW S.A., którym miesiącami mydlono oczy obietnicami odejścia na urlop górniczy. Ludzi tych wielokrotnie upewniano w przekonaniu, że ich wnioski spełniają wszelkie kryteria i zostaną zrealizowane. Co więcej, postawiono przed nimi twardy, bezduszny warunek: nakazano im bezwzględne wykorzystanie całego zaległego oraz bieżącego urlopu wypoczynkowego jako warunku koniecznego do skorzystania ze świadczeń osłonowych. Ci ludzie, wierząc w deklaracje pracodawcy i planując swoją życiową przyszłość, posłusznie wybrali wolne. A co spotkało ich na samym końcu? Drzwi zatrzaśnięte przed nosem. Zostali z dnia na dzień na lodzie: bez urlopu wypoczynkowego, przemęczeni, pozbawieni możliwości regeneracji, zablokowani w zakładzie i bez obiecanych świadczeń. Takie postępowanie to jawne deptanie godności człowieka pracy i cyniczna manipulacja załogą.
Koniunktura na rynku kontra sabotaż organizacyjny
Ironia i absurd obecnej sytuacji stają się jeszcze bardziej jaskrawe, gdy spojrzymy na uwarunkowania rynkowe. Podczas gdy zarząd zafundował kopalniom paraliż kadrowy, rynek węgla koksowego daje potężny impuls do odbicia. Dokładnie od 3 sierpnia obserwujemy gwałtowny rajd cenowy tego kluczowego surowca. Szczytowym potwierdzeniem tego trendu był dzień 28 sierpnia, kiedy cena węgla koksowego osiągnęła pułap 282 dolary za tonę (1050 zł/t). Taki skok notowań to dla spółki unikalne okno pogodowe, gigantyczna szansa na wyjście ze strukturalnego kryzysu, podreperowanie płynności finansowej i odbudowanie stabilności operacyjnej.

Jednak przy obecnym, skrajnie nieudolnym modelu zarządzania spółką, można mieć uzasadnione i głębokie wątpliwości, czy ten zarząd w ogóle potrafi tę szansę wykorzystać. Jak spółka ma zarabiać na wysokich cenach surowca, skoro przez bezmyślne decyzje personalne brakuje rąk do pracy przy drążeniu wyrobisk i eksploatacji ścian? Wypuszczenie fachowców bez zabezpieczenia zastępstw w momencie rynkowego prosperity to podręcznikowy przykład sabotażu gospodarczego.
Od samego początku my jako Związek Zawodowy „Jedność” KWK Pniówek ostrzegaliśmy przed takim scenariuszem. Wskazywaliśmy konkretne wyliczenia, alarmowaliśmy w kwestii zagrożeń i apelowaliśmy o zdrowy rozsądek. Cały ten proces można było przeprowadzić z głową, etapami, zachowując płynność wydobycia i – przede wszystkim – elementarny szacunek dla załogi. Wystarczyło tylko posłuchać strony społecznej, która doskonale wie, jak funkcjonuje kopalnia. Zamiast merytorycznego dialogu wybrano jednak gabinetowy dyktat i korporacyjną pychę.
Kto ponosi odpowiedzialność?
Chcemy też wyraźnie i jednoznacznie zaakcentować: my nie obwiniamy dyrekcji poszczególnych kopalń. Kierownictwa zakładów, w tym KWK Pniówek, zostały postawione pod ścianą i jedynie wykonują odgórne wytyczne narzucane z alei Jana Pawła II w Jastrzębiu-Zdroju. Cała odpowiedzialność – zarządcza, ekonomiczna i moralna – spoczywa wyłącznie na zarządzie JSW S.A. Trudno jednak oczekiwać strategicznej mądrości od decydentów, którzy są nominatami politycznymi. Czego można się spodziewać po zarządzie powołanym przez ministra aktywów państwowych, który w wywiadach radiowych potrafi bez cienia refleksji rzucić w przestrzeń publiczną, że górnicy są tylko po to, żeby po prostu byli? Taka wypowiedź szefa resortu nadzorującego majątek państwowy obnaża głęboką pogardę wobec ludzi, którzy codziennie ryzykują zdrowie i życie setki metrów pod ziemią. Kiedy z samej góry płynie sygnał, że górnik jest jedynie zbytecznym obciążeniem, zarząd spółki czuje się w pełni usprawiedliwiony w traktowaniu pracowników w sposób przedmiotowy.
Żądamy odwagi i stanięcia twarzą w twarz z załogą
Żądamy od zarządu JSW S.A., aby wreszcie zszedł ze swoich gabinetów, stanął twarzą w twarz z ludźmi, którzy zostali perfidnie oszukani w sprawie urlopów górniczych, i prosto w oczy powiedział im, co ma im teraz do zaoferowania. Jesteśmy jednak niemal pewni, że na taki krok nie wystarczy im odwagi. Arogancja obecnej władzy spółki wobec ludzi pracy osiągnęła poziom niespotykany dotąd w najnowszej historii górnictwa.
Co dalej z JSW S.A. ?
Przed nami długa, ciężka i wyboista droga. Trzeba te bezmyślnie rozsypane puzzle poskładać z powrotem w jedną logiczną całość, aby zagwarantować dalsze funkcjonowanie kopalń i bezpieczeństwo załogi. Na ten moment odnosimy jednak nieodparte wrażenie, że w gabinetach decydentów obowiązuje tylko jedna, skrajnie cyniczna zasada: byle dojechać do przyszłorocznych wyborów parlamentarnych, a potem niech się dzieje co chce. Związek Zawodowy „Jedność” KWK Pniówek nigdy nie zaakceptuje takiego podejścia. Będziemy bezwzględnie walczyć o prawa oszukanych pracowników i o przyszłość naszych zakładów pracy.


Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.