Reprezentatywne związki zawodowe JSW – czyje interesy naprawdę reprezentują?

Getting your Trinity Audio player ready...

Wczorajszy post socjalmediach tzw. „reprezentatywnych” rzucił nowe światło na ich deklarowane zaangażowanie w dobro JSW S.A. i jej pracowników. Zdarzenie te skłania do głębszego zastanowienia się nad prawdziwymi intencjami tych organizacji, które wydają się coraz bardziej oddalone od interesów spółki, jaką mają obowiązek chronić.


W samym sercu kontrowersji leży entuzjastyczne poparcie, jakie „JSW związki” zaoferowały Wojciechowi Kałuży, byłemu już wiceprezesowi spółki odpowiedzialnemu za rozwój, podczas jego obecnej kampanii wyborczej do sejmiku województwa śląskiego.

Czy można jeszcze ufać związkom, które popierają taką kandydaturę? Wydaje się, że odpowiedź na te pytanie może być niepokojące dla każdego, kto naprawdę troszczy się o przyszłość JSW, tym bardziej, że organizacje te już wielokrotnie dawały hucznie znać co sądzą o niektórych członkach Zarządu JSW, którzy byli im w niesmak, jednak przy powołaniu Wojciecha Kałuży milczały.

Przypomnijmy, Wojciech Kałuża 21 listopada 2022 roku, po przegranej partii PiS w sejmiku śląskim i wniosku marszałka Jakuba Chełstowskiego o jego odwołanie, zrezygnował z funkcji wicemarszałka. Niemniej, zaledwie kilka dni później, Rada Nadzorcza JSW SA nagle uznała za konieczne obsadzenie stanowiska wiceprezesa ds. rozwoju. Tak oto, 14 grudnia 2022 roku, Wojciech Kałuża został mianowany na to znaczące stanowisko. Można by przypuszczać, że jego imponujące kwalifikacje przesądziły o tej decyzji. Jednak zerkając na jego biografię na Wikipedii, znajdziemy informacje o założeniu firmy informatycznej jeszcze przed studiami, która nie zaznała sukcesu, późniejszym zarządzaniu firmą produkującą maszyny do lodów, a resztę kariery pochłonęła polityka. Czy te doświadczenia predestynują go do roli wiceprezesa ds. rozwoju w takim kolosie, jakim jest JSW? Warto samemu na to pytanie odpowiedzieć. Rzeczywiście, zgodnie z raportem giełdowym JSW nr 43/2022, Kałuża może pochwalić się dyplomem MBA z Collegium Humanum w Warszawie, ale biorąc pod uwagę otaczającą tę uczelnię aurę kontrowersji, nawet ten atut wydaje się być wątpliwej wartości. Co ciekawe, „odpowiedzialne” związki zawodowe nie dostrzegły żadnych przeszkód, by poprzeć jego kandydaturę. Dziś jest już jasne, dlaczego zachowały milczenie: udzielając mu wsparcia w wyborach, pokazały, że liczy się dla nich nie tyle dobro spółki, co utrzymanie wpływów i władzy.

Związki zawodowe, które powinny być obrońcami dobra pracowników i spółki, wydają się zatracić w labiryncie politycznych gier i osobistych interesów. Ich działania wskazują na próby utrzymania wpływów kosztem spółki, co jest nie tylko nieodpowiedzialne, ale i krótkowzroczne. Historia uczy, że kryzysowe momenty często kończą się podpisaniem porozumień, które obciążają pracowników, a nie tych, którzy swoimi decyzjami doprowadzili do zaistnienia niekorzystnej sytuacji. Wspominając rok 2015, można się obawiać, że historia może się powtórzyć, jeśli odpowiednie kroki nie zostaną podjęte.

W tym kontekście, słowa o trosce związków o dobro JSW wydają się być pustym frazesem, maskującym rzeczywiste intencje ich liderów. Nadszedł czas, aby zadać sobie pytanie: czyje interesy naprawdę reprezentują reprezentatywne związki zawodowe w JSW?

Aby JSW mogła rozwijać się stabilnie i efektywnie, konieczne jest przewartościowanie roli i działań związków zawodowych w spółce. Należy dążyć do transparentności, rzetelnej oceny kompetencji osób powoływanych na kluczowe stanowiska i przede wszystkim – do działania w rzeczywistym interesie pracowników i spółki. Tylko radykalna zmiana podejścia i prawdziwe zaangażowanie w dobro JSW może zapobiec powtarzaniu się błędów przeszłości i zapewnić jej rozwój w przyszłości. Czas na otwarte oczy i odważne decyzje – przyszłość JSW jest w naszych rękach.